Z cyklu "Byliśmy ..." o imprezie integracyjnej Grupy Wsparcia z Trzebini, 27-06-2016

Już po raz dziewiąty w ostatni poniedziałek czerwca odbyła się w skansenie w Wygiełzowie Integracyjna Impreza Plenerowa.

Byliśmy...- 27 czerwca 2016 – Wygiełzów k/Chrzanowa • Trzebinia

To już po raz kolejny odbył się piknik w Wygiełzowie (Małopolska), wydarzenie ważne dla środowiska parkinsonowskiego. Kolega Marek Kubica z Powiatowej Grupy Wsparcia z Trzebini, mimo postępującej choroby, ponownie zajął się przygotowaniem tej imprezy. Gdyby nie kontuzja, która przytrafiła mu się przed paru laty, byłoby to już jubileuszowe dziesiąte spotkanie integracyjne. W tym czasie nabrało ono charakteru ogólnopolskiego i międzynarodowego. Od kilku lat przybywa zawsze grupa Czechów z „Parkinson Slovacko o.s.” (z południowych Moraw, z miejscowości Dubnany), a tym razem gościli także Słowacy.

W skansenie w Wygiełzowie spotkali się chorzy, opiekunowie, aktywiści z Trzebini i powiatu chrzanowskiego oraz z zaprzyjaźnionych stowarzyszeń z Katowic, Krakowa (z obu stowarzyszeń), Warszawy, Łodzi, Czech i Słowacji. Poza wspominaną już delegacją Morawskiego Stowarzyszenia z Republiki Czeskiej, z organizatorem „Parkinsoniady”, kol. Janem Škrkalem na czele, społeczność parkinsonowską Słowacji reprezentowała kol. Katarina Felixova z mężem Jurko.

Zarówno program, jak i organizacja pikniku w skansenie w Wygiełzowie zasługują na uznanie. To już pewna tradycja, że ma ono charakter nie tylko integracyjny, ale także edukacyjny. Jak zawsze chętni mogli zwiedzić skansen w towarzystwie przewodnika, a właściwie uroczych pań przewodniczek. Byliśmy podzieleni na grupy, więc ci którzy akurat nie zwiedzali mogli wziąć udział w mini-warsztatach ćwiczeń z przyrządem smovey wymyślonym przez chorego z Austrii. Zajęcia te prowadziła instruktorka smovey Vibroswing pani Małgorzata Szymczyk z Katowic. (Gimnastyka z użyciem tego przyrządu to stały element spotkań chorych z krakowskiego stowarzyszenia „Ostoja”). Duże zainteresowanie uczestników spotkania (zarówno chorych, jak i opiekunów) wzbudził pokaz p. mgr Ewy Świątek fizjoterapeutki z Łodzi. My z MSOzChP mieliśmy już szczęście spotykać się z p. Ewą kilkakrotnie: chociażby w 2014 roku w Dźwirzynie i na warsztatach w ŚDS „Pod Skrzydłami", a w 2015 r. w czasie jubileuszowej uroczystości 8 maja i podczas dźwirzyńskich turnusów w O.W. „Rybitwa”, które konsekwentnie od kilku lat od organizuje kol. Julian „Słonik” Tomalczyk wspierany przez swoją żonę Zofię. Dla uczestników pokazu w wygiełzowskim skansenie nowością były praktyczne wskazówki dla chorych i opiekunów - ważne, gdy pojawią się kłopoty z przełykaniem śliny, jedzenia czy napojów.

Po części edukacyjnej zaproszono nas do karczmy, gdzie nastąpiło oficjalne otwarcie spotkania - przywitanie gości. Minutą ciszy uczciliśmy pamięć niedawno zmarłego śp. Jerzego Łukasiewicza.

W karczmie mogliśmy posłuchać krótkich wystąpień gości ze Słowacji i Czech. Jedni i drudzy zapraszali nas serdecznie na sportowe zawody dla parkinsoników; te na Słowacji odbyły się już na początku lipca, a w Czechach 29 lipca rozpocznie się IX Parkinsoniada, tradycyjnie w miejscowości Dubnany. Posileni obiadem, uczestnicy mogli ze sobą porozmawiać, wypić kawę i posłuchać wierszy p. Zofii Pelowczyk (osoba chora z Katowic), która od wielu lat przygotowuje kilkanaście strof na to spotkanie.

Byśmy się nie „zasiedzieli”, zorganizowano dla nas na plenerowej małej scenie wstępy Teatru Ludowego "Tradycja" z Okleśnej, prezentującego piosenki lub scenki z autorskich przedstawień. Udało się ustalić, że ta sympatia dla chorych i chęć wspierania ich skansenowych spotkań integracyjnych (dodajmy, że artyści występują charytatywnie) ma już swoją dziesięcioletnią tradycję. Na zakończenie nie obyło się bez wspólnych śpiewów przy akompaniamencie akordeonu: integracyjnej „Płynie, Wisła płynie” czy specjalnie dla nas zaintonowanej „Warszawa da się lubić”.

Po plenerowych występach wróciliśmy pod karczmę, tym razem do ogródka, na tradycyjnie wieńczącą spotkanie w skansenie atrakcję, czyli delektowanie się regionalną potrawą: ziemniakami po cabańsku – przygotowaną dla uczestników spotkania przez zaprzyjaźnioną z organizatorami restaurację z Chrzanowa. Przed rozstaniem, zrobiliśmy sobie - wszyscy uczestnicy, pamiątkową fotografię na schodkach przed karczmą.

My (grupa łódzko-warszawska) wręczyliśmy uczestnikom spotkania przygotowane przez nas pamiątkowe tulipany (wykonane z drewna) z okolicznościową naklejką oraz przekazaliśmy zainteresowanym żółte bransoletki z napisem „mam chorobę Parkinsona”, biuletyny „Parkinson” i książkę prof. M. Okuna „10 sekretów....”. Natomiast kol. Marek uhonorował nas wspólnie spędzonym wieczorem w restauracji mieszczącej się w urokliwych piwnicach „Pałacu Zieleniewskich”, chluby władz Trzebini – miasto odrestaurowało zrujnowany pałac i stworzyło tu m.in. miejsce różnorodnych imprez i wydarzeń kulturalnych dla swoich mieszkańców.

Tym wszystkim, którzy pomagają kol. Markowi, by pikniki w Wygiełzowie odbywały się i nabierały rozmachu, składamy serdeczne podziękowania. Wśród nich są m.in.: dyrektor Skansenu, miejscowi radni i poseł oraz biznesmeni (dzięki nim ci uczestnicy, którzy przybyli z centralnej Polski mogli spędzić miły wieczór w „Pałacu” i tanio przenocować w hotelu „Lir”), jak zawsze niezwykle uczynna i sympatyczna Małgorzata Klimaj-Bieniek oraz wspierająca Marka w trudnych chwilach Joasia. Wszyscy oni nie tylko pomagali w ten czy inny sposób w organizacji tych spotkań ale obiecali tę pomoc kontynuować.

Równie serdeczne podziękowania należą się warszawskiej fundacji „Żyć z chorobą Parkinsona”, która ponownie pomogła finansowo w organizacji spotkania integrującego środowisko parkinsończyków z różnych regionów Polski w Nadwiślańskim Parku Etnograficznym w Wygiełzowie. 

 czerwiec 2016, Leszek Dobrowolski, MSOzChP
Copyright - MSOzChP, wykorzystanie fragmentu lub całości jedynie za zgodą Zarządu MSOzChP

<<< Powrót

©2017 Mazowieckie Stowarzyszenie Osób z Chorobą Parkinsona        powered by ParkinsonFundacja.pl