PAKINSONOWE ROZRYWKI - czerwiec 2016

                                    PARKINSONOWE ROZRYWKI

Czas – szczególnie ten przedrzemany, przespany – pędzi. Pamięć pustoszeje, plączą się nogi, drżą ręce, oczy odmawiają posłuszeństwa, uszy nie wyławiają delikatniejszych dźwięków, coraz głośniej trzeba nastawiać radio, telewizor, nos nie może wychwycić zapachu przynoszonych przez gości kwiatów, głos raz cichy, szeptany, drugi raz donośny, wszechogarniająca, podstępna niepełnosprawność. Takie są cechy żywota parkinsoniarza. Jak w takich warunkach może on funkcjonować, wybrać sposób postępowania na dalsze życie?

Jeden z tych sposobów to wytwarzanie wokół siebie aury cierpiętnictwa, ciągłe mówienie o chorobie, o lekarstwach, licytowanie się, kto bardziej przez chorobę jest dotknięty, kto bardziej cierpi. Cierpiące „ja” jest najważniejsze, otoczenie powinno mu się poddać, podporządkować.

Mówiło się kiedyś, że ktoś, kto jest w bardzo ciężkim stanie, „patrzy na księżą oborę”. Księżą oborą określano skrawek oboranej ziemi należącej do proboszcza, gdzie chowano zmarłych. Ograniczanie się do myślenia
o śmierci – to ukierunkowanie patrzenia li tylko na „księżą oborę” – nie jest najlepszym pomysłem na „bycie w chorobie”.

Ale można wybrać inny sposób: chorowanie z uśmiechem, bez tej
śmiertelnej powagi wobec spraw ostatecznych. Uśmiech, jak pisała Irena Conti di Mauro – jest najprostszą drogą do drugiego człowieka, z tym drugim człowiekiem się liczy. Uśmiech niejedno ma imię. Obok ironicznego, sardonicznego uśmieszku jest uśmiech będący znakiem serdeczności, życzliwości, jest otwarciem się na Drugiego. Uśmiechając się, nie jesteśmy sami, liczymy się ze zdaniem i odczuciami otoczenia, współtworzymy przyjazną aurę, integrujemy się.

Stowarzyszenie Chorych na Parkinsona ma program stwarzania takiej aury, integrowania środowiska. Realizatorka tego programu, Henia Tomalczyk na zajęciach logopedycznych osiąga w tym zakresie ogromne sukcesy. Henia stosuje różne sposoby, by trafić do naszych „uśmiechniętych” emocji, by uaktywniać nasze myślenie, pobudzać do działania nasze skołatane Parkinsonem głowy.  

Jedną z takich metod jest układanie dłuższych tekstów złożonych z wyrazów zaczynających się na tę samą literkę x, y, z. Zaczyna się od losowania na wspólnych zajęciach literki, kilka prostych przykładów i dalsza praca następuje w domach uczestników. Taka swoista praca domowa.

W domu – jak w moim przypadku – angażuje się cała rodzina: syn, wnuk, wnuczka z Ameryki, siostrzenica z Danii, kuzynka spod Krakowa. Wszyscy wyszukują dziesiątki wyrazów i z tej wyrazowej rozsypanki wyłaniają się sensowne teksty, czasami w formie wierszowanej. Końcowy kształt „dzieła” prezentowany jest na zespołowych zajęciach z Henią. Prześwietne Jury w osobach Ewy i Leszka Dobrowolskich wybiera i nagradza najbardziej udane teksty. Wśród nagród są książki, tablice, tulipanowe gadżety. Własnoręcznie wykonane przez Henię medale przypinane są na piersiach zwycięzców. Radość, uśmiech, integracja. Współpraca, można powiedzieć, na szczeblu krajowym i międzynarodowym. 

Czy nie jest to dobry przykład pożytków płynących z takiego sposobu życia z chorobą Parkinsona i innymi choróbskami – przyjmować los z uśmiechem, nie „patrząc na księżą oborę”?
  

I jeszcze jedno: Czy nie warto rozpisać konkurs na teksty z literką x, y, z na łamach naszego biuletynu „ Parkinson”? Co na to Redakcja?

czerwiec, 2016

                                                                               Jadwiga Bińczycka
Copyright - MSOzChP, wykorzystanie fragmentu lub całości jedynie za zgodą Zarządu MSOzChP

<<< Powrót

©2017 Mazowieckie Stowarzyszenie Osób z Chorobą Parkinsona        powered by ParkinsonFundacja.pl