Dziś wiem, że to nie koniec świata - kolejny tekst w cyklu "Punkt zwrotny" - luty 2016

Punkt zwrotny

Dziś wiem, że to nie koniec świata
Obowiązków (zwłaszcza tych zawodowych) miałam sporo, a do tego uwielbiane przeze mnie prace w ogrodzie, czytanie, podróże - najlepiej po Europie, po świecie, ucieczki w przyrodę - najchętniej nad moje rodzinne jezioro.Zdarzyło się kilka wystaw, szumnych wernisaży i spotkań autorskich.

W wirze codziennych zajęć prawie nie zauważałam, że coraz częściej tracę równowagę, zaczynam ciągnąć lewą nogę i jestem jakoś dziwnie spowolniona, podczas gdy świat wokół pędzi jak zwykle. Po kilku miesiącach padła diagnoza - niemożliwa do przyjęcia przeze mnie - choroba Parkinsona. Wydawało mi się, że to choroba ludzi dużo starszych, a ja miałam wtedy, niestety, tylko 48 lat. 


Długo nie zgadzałam się z rozpoznaniem, a choroba postępowała. Dziś wiem, że to nie koniec świata, innym zdarzyły się gorsze rzeczy. Już nie pracuję zawodowo, staram się złagodzić ciągłe postępy choroby; co dzień trzeba ćwiczyć, nie poddając się niszczącej depresji nawet w ponurym listopadzie.


Tym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji i jeszcze nie byli
w nadmorskim Dźwirzynie, polecam rehabilitację dla parkinsoników w ośrodku "Rybitwa". Tu, oprócz wielu osób zrzeszonych w „Słoniku” z Łodzi czy w Mazowieckim Stowarzyszeniu Osób z Chorobą Parkinsona ze stolicy, spotkamy chorych z całej Polski. Nie do przecenienia jest dwutygodniowa możliwość całodziennego  przebywania z ludźmi, którzy borykają się z tymi samymi problemami. Po takim turnusie staje się przed dalszym życiem z szerszą i barwniejszą perspektywą. 

Mąż, Marek, spełnia się, prowadząc Gminny Ośrodek Kultury w Osielsku koło Bydgoszczy. Troje dorosłych dzieci dziś rzadko już bywają w domu, w którym pozostał tylko długowłosy, szary pies. Ja zaś staram się bratać a to z pędzlem lub kredką bądź ołówkiem, czasami „popełnię” jakąś grafikę czy też wezmę udział w plenerze malarskim. Bywa, że ulepię coś z gliny albo napiszę wiersz lub coś prozą - próbując uchwycić umykający czas i ulotne piękno.  

listopad 2015 r.

Bernadeta Tadych-Manuszewska
 zamieszczono: luty 2016 r.





<<< Powrót
©2017 Mazowieckie Stowarzyszenie Osób z Chorobą Parkinsona        powered by ParkinsonFundacja.pl